Pewnego grudniowego popołudnia, leżąc pod ciepłym kocykiem z kubkiem herbatki w ręku, przeglądałam skrzynkę mailową, tak jak co poniedziałek.
Myślami i tak byłam gdzie indziej. Wiadomości przechodziły mi przed oczami, a ja nie wiem czemu czemu miałam nadzieję, że zastanę jakąś wyjątkową. I tak też się stało. Ujrzałam dość tajemniczą wiadomość od anonima. Czekam jutro w parku o 20, co to może znaczyć?, myślałam.
Przez resztę dnia - czyli nie całe dwie godziny - zastanawiałam się tylko, kto jest nadawcą tej wiadomości. Nikt nie przychodził mi do głowy. Bo niby kto? Cami? Ludmila? Alex? Postanowiłam, że następnego dnia porozmawiam o tym z Francescą, ona na pewno mi doradzi, co robić. Zmęczona, poszłam spać.